
Apple zrobił składaka. Samsung bardzo uprzejmie przypomina, że robi je od 2019 roku
Apple pokazało pierwszego składanego iPhone’a i stało się dokładnie to, czego można było się spodziewać: pół branży zaczęło mówić o składanych telefonach tak, jakby właśnie odkryto możliwość zginania ekranu. Samsung, który sprzedaje Galaxy Foldy od 2019 roku, przyjął sytuację z charakterystycznym dla siebie spokojem – czyli uruchomił kampanię reklamową, zaczął przypominać o swoim wieloletnim doświadczeniu i publikować materiały sugerujące mniej więcej: miło, że w końcu dołączyliście. Reuters opisuje tę ofensywę jako bezpośrednią odpowiedź na premierę składanego iPhone’a, a koreańska firma bardzo chętnie podkreśla, że przez siedem lat zdążyła przejść od eksperymentalnego pierwszego Folda do ósmej generacji urządzenia.
Najbardziej samsungowym elementem całej historii jest jednak reklama z człowiekiem przedstawianym jako „Tim Cook”, który kupuje Galaxy Z Fold8. Formalnie wszystko się zgadza: człowiek naprawdę nazywa się Tim Cook. Drobny szczegół polega na tym, że mieszka w Nowej Zelandii i nie jest byłym szefem Apple. Samsung najwyraźniej uznał więc, że skoro konkurencja potrzebowała kilku lat na wejście do kategorii składanych smartfonów, subtelność również może spokojnie poczekać.
Samsung ma prawo się nabijać. Problem w tym, że Apple może mieć ostatnie słowo
Z czysto technologicznego punktu widzenia Samsung ma mocny argument. Galaxy Z Fold8 jest efektem wielu generacji poprawek dotyczących zawiasu, konstrukcji ekranu, masy, grubości i trwałości. Najnowszy model waży 201 g, podczas gdy Galaxy Z Fold5 ważył jeszcze 253 g. To ogromna różnica w kategorii urządzeń, które przez lata cierpiały przede wszystkim na nadwagę i grubość. Samsung konsekwentnie usuwał więc jedną z głównych wad składaków: wrażenie, że po złożeniu nosimy w kieszeni dwa smartfony sklejone ze sobą ekranami.
Apple wchodzi na rynek dopiero teraz, ale startuje od produktu, który ma konkurować właśnie w segmencie premium. Na papierze Samsung ma więc kilka oczywistych przewag: dłuższe doświadczenie, dojrzały ekosystem składanych urządzeń i ogromną wiedzę wynikającą z realnego użytkowania milionów telefonów. To nie są detale, które można nadrobić pojedynczą konferencją produktową. Problem polega na tym, że rynek technologiczny nie zawsze nagradza firmę, która pojawiła się jako pierwsza. Czasami znacznie bardziej opłaca się wejść później, kiedy konkurenci zdążyli już zapłacić za kilka generacji błędów, wypracować standardy i przyzwyczaić klientów do nowej kategorii. Apple zna tę strategię wyjątkowo dobrze.
Składany iPhone nie musi być lepszy od Folda. Wystarczy, że przekona użytkowników iPhone’a
Największym zagrożeniem dla Samsunga nie jest to, że Apple stworzyło nagle technicznie lepszy składany telefon. Wcale nie musi. Apple posiada ogromną bazę użytkowników, którzy od lat korzystają z iPhone’a, Apple Watcha, AirPodsów, iCloud i innych elementów ekosystemu firmy. Dla wielu z nich pytanie nie brzmiało wcześniej: „który składany telefon kupić?”, lecz raczej: „czy jestem gotowy przejść na Androida tylko po to, żeby mieć składany ekran?”.
Teraz taki wybór może zniknąć. Użytkownik będzie mógł kupić składany telefon bez porzucania usług, aplikacji, danych i urządzeń, które już posiada. To właśnie dlatego pierwszy składany iPhone może być niebezpieczny dla Samsunga nawet wtedy, gdy w kilku obszarach technicznych okaże się mniej dojrzały. Apple nie musi odbierać klientów Galaxy Foldowi jeden do jednego. Wystarczy, że uruchomi popyt wśród ludzi, którzy do tej pory w ogóle nie rozważali zakupu składaka.
Samsung ma osiem generacji doświadczenia. Apple ma ekosystem
Galaxy Z Fold8 ma kilka bardzo konkretnych przewag wynikających z lat rozwoju. Samsung dopracował pracę na wielu aplikacjach jednocześnie, wykorzystanie dużego ekranu, przechodzenie pomiędzy ekranem zewnętrznym i wewnętrznym oraz cały zestaw funkcji, które powodują, że Fold nie jest już tylko „telefonem, który się otwiera”, lecz rzeczywiście odrębną kategorią urządzenia. To ważne, bo jednym z największych problemów pierwszych składaków było pytanie: po co właściwie użytkownikowi ten dodatkowy ekran, poza możliwością pokazania go znajomym przez pierwsze dwa tygodnie?
Apple zaczyna od innego punktu. Jego największą przewagą może nie być zawias, aparat czy liczba aplikacji jednocześnie wyświetlanych na ekranie, lecz integracja z usługami i urządzeniami, które klient już posiada. Jeśli składany iPhone płynnie przejmie wszystkie funkcje klasycznego iPhone’a, dobrze zintegruje się z Makiem, Apple Watchem i AirPodsami oraz zaoferuje dopracowany interfejs systemu, firma może zneutralizować część technologicznej przewagi Samsunga samym doświadczeniem użytkownika. To właśnie w takich sytuacjach Apple tradycyjnie radzi sobie najlepiej.
Najbardziej zabawne? Apple potrzebuje Samsunga, żeby konkurować z Samsungiem
Cała rywalizacja robi się jeszcze ciekawsza, kiedy zajrzymy do łańcucha dostaw. Samsung Display od lat jest jednym z najważniejszych dostawców ekranów OLED dla Apple i ma ogromne doświadczenie właśnie w produkcji paneli składanych. W praktyce oznacza to, że część grupy Samsung może zarabiać na komponentach wykorzystywanych w urządzeniu, które Samsung Electronics będzie następnie przedstawiał jako spóźnioną odpowiedź na Galaxy Folda.
To idealnie pokazuje, jak bardzo rzeczywistość biznesowa różni się od internetowych wojen marek. Dla fanów wybór Galaxy albo iPhone’a bywa niemal deklaracją światopoglądową. Dla wielkiej korporacji ważniejsza jest marża. Jeśli klient wybierze Galaxy, Samsung zarabia bezpośrednio. Jeśli wybierze iPhone’a wykorzystującego komponent Samsunga, część grupy również może na tym skorzystać. Rywalizacja technologiczna wygląda zdecydowanie bardziej romantycznie w komentarzach na YouTube niż w arkuszach kalkulacyjnych działów finansowych.
Największą przewagą Samsunga jest coś, czego nie da się pokazać na konferencji
Po ośmiu generacjach Foldów Samsung ma coś bardzo cennego: ogromny zbiór danych dotyczących rzeczywistego użytkowania składanych telefonów. Firma wie, jak zachowują się zawiasy po kilku latach, jakie uszkodzenia najczęściej pojawiają się w ekranach, jak użytkownicy traktują urządzenia, jakie problemy trafiają do serwisów i które rozwiązania konstrukcyjne rzeczywiście sprawdzają się poza laboratorium. Każda kolejna generacja mogła więc powstawać na podstawie doświadczeń z poprzedniej, a nie wyłącznie symulacji i testów wewnętrznych.
Apple rozpoczyna ten etap dopiero teraz. Nawet najbardziej rygorystyczne testy nie zastąpią milionów użytkowników, którzy telefon upuszczają, noszą z kluczami, zostawiają w rozgrzanym samochodzie i otwierają kilka tysięcy razy rocznie. Pierwsza generacja pozostaje pierwszą generacją, niezależnie od wielkości firmy stojącej za produktem. Dlatego Samsung może dziś uczciwie przedstawiać Galaxy Z Fold8 jako bardziej dojrzałą konstrukcję. Pytanie nie brzmi jednak, czy ta przewaga istnieje, ale jak długo uda się ją utrzymać.
Apple może zrobić dla składaków coś, czego Samsungowi nie udało się przez lata
Największym problemem segmentu składanych smartfonów nadal jest jego skala. Mimo wielu lat inwestycji Samsunga, Huawei, Motoroli i innych producentów urządzenia tego typu wciąż stanowią niewielką część całego rynku. Są drogie, konstrukcyjnie bardziej skomplikowane i dla większości klientów klasyczny smartfon nadal pozostaje po prostu wystarczająco dobry. Samsung udowodnił, że Fold może działać i może być dobrym urządzeniem. Nie udało mu się jednak przekonać większości rynku, że taki format jest naprawdę potrzebny.
Wejście Apple może to zmienić. Nie dlatego, że firma wynalazła składany telefon – oczywiście nie wynalazła – ale dlatego, że może zainteresować kategorią ogromną grupę klientów, którzy wcześniej całkowicie ją ignorowali. Jeżeli składany iPhone sprzeda się dobrze, składaki mogą przestać być niszową ciekawostką i stać się jednym z normalnych wariantów smartfona obok modeli podstawowych, Pro czy Ultra. Paradoksalnie będzie to świetna wiadomość również dla Samsunga, bo większy rynek oznacza więcej klientów porównujących dostępne urządzenia.
I wtedy Koreańczycy będą mogli wyciągnąć bardzo wygodną kartę: Galaxy Z Fold jest już po ósmej generacji, kosztuje mniej i ma za sobą lata dopracowywania konstrukcji. Apple może więc wykonać za Samsunga najtrudniejszą część pracy – przekonać masowego klienta, że składany smartfon w ogóle ma sens. Samsung będzie musiał już tylko przekonać go, że niekoniecznie powinien mieć na obudowie jabłko.
Trudno o bardziej użytecznego konkurenta.
Anna Rajczak