Samsung ma nowego rywala. Chiński CXMT właśnie przestał wyglądać jak producent z drugiej ligi

Samsung ma obecnie około 39,4% światowego rynku DRAM i pozostaje największym producentem tych pamięci na świecie. Drugie SK Hynix ma 24,9%, Micron 23,3%, a reszta rynku wygląda przy tej trójce raczej jak statystyczny przypis. Tyle że właśnie z tego przypisu zaczyna wychodzić chiński CXMT. Firma ogłosiła 20 września rozpoczęcie masowej produkcji pamięci na swojej nowej platformie G5 i jednocześnie pokazała układy LPDDR5X o pojemności 24 Gb. Według CXMT nowy proces zbliża jego możliwości technologiczne do najbardziej zaawansowanych platform DRAM produkowanych obecnie seryjnie.

W tym momencie warto zaznaczyć jedno: zdanie o dogonieniu światowej czołówki pochodzi od samego CXMT, więc nie należy jeszcze rezerwować sali na pożegnanie Samsunga. Firma z Suwon nadal ma gigantyczną przewagę w skali, doświadczeniu, HBM, relacjach z największymi klientami i najbardziej zaawansowanych procesach. Nowa technologia Chińczyków pokazuje jednak coś ważniejszego. Jeszcze kilka lat temu pytanie brzmiało, czy chiński producent pamięci w ogóle będzie w stanie zmniejszać technologiczny dystans mimo ograniczeń eksportowych. Dziś pytanie coraz częściej brzmi: jak szybko ten dystans będzie się zmniejszał.

CXMT twierdzi, że wyciąga o połowę więcej układów z wafla

Najbardziej interesującą liczbą w komunikacie CXMT nie jest nawet 11,95 nm. Firma podaje, że nowa platforma pozwala uzyskać co najmniej 50% więcej układów z jednego wafla niż poprzednia generacja. To ogromna różnica, bo w produkcji półprzewodników nie wystarczy stworzyć chip, który działa. Trzeba jeszcze produkować go wystarczająco tanio i w odpowiedniej liczbie, żeby całe przedsięwzięcie miało ekonomiczny sens.

CXMT osiąga gęstszy układ struktur dzięki technice SAQP – Self-Aligned Quadruple Patterning. W dużym uproszczeniu polega ona na wielokrotnym wykorzystaniu procesu litograficznego i dodatkowych struktur pośrednich, aby uzyskać wzory znacznie mniejsze niż te, które można byłoby łatwo wydrukować pojedynczą ekspozycją. Chiński producent podaje aktywny half-pitch komórki pamięci wynoszący 11,95 nm oraz współczynnik proporcji kondensatora 45:1. Brzmi mało spektakularnie, dopóki nie przypomnimy, że właśnie takie parametry decydują o tym, ile pamięci można zmieścić na określonej powierzchni krzemu i ile producent zarobi na każdym waflu.

Można więc powiedzieć, że CXMT znalazł bardzo półprzewodnikowy sposób na poradzenie sobie z utrudnionym dostępem do najnowszej litografii: skoro nie można po prostu kupić wszystkiego, czego używa konkurencja, trzeba wycisnąć więcej z dostępnych narzędzi. Nie jest to najbardziej elegancka metoda produkcji na świecie, bo wielokrotne patterningi zwiększają liczbę etapów procesu i komplikują kontrolę defektów. Ale jeżeli finalna ekonomika się zgadza, klienci raczej nie będą oglądać chipów pod mikroskopem i oceniać estetyki procesu technologicznego.

Samsung nadal prowadzi. Tylko przewaga nie wygląda już tak komfortowo jak kiedyś

Według TrendForce Samsung w drugim kwartale 2026 roku kontrolował 39,4% globalnego rynku DRAM, osiągając 60,98 mld dolarów kwartalnego przychodu z tego segmentu. Firma dodatkowo zwiększyła przewagę dzięki szybkiemu wejściu w produkcję HBM4 i bardzo mocnemu wzrostowi średnich cen sprzedaży. Samsung nie znajduje się więc w sytuacji producenta, któremu nagle ktoś zabiera kluczowy rynek spod nóg. Przeciwnie – finansowo rynek pamięci jest obecnie dla niego wyjątkowo dobry.

Jednocześnie CXMT miał już w drugim kwartale 9,5% udziału w światowym rynku DRAM, co dawało mu czwartą pozycję. To nadal znacznie mniej niż Samsung, SK Hynix czy Micron, ale trudno już mówić o eksperymencie przemysłowym. TrendForce opisuje rynek mobilnego DRAM jako strukturę „Big Four”, w której właśnie CXMT stał się czwartym realnym graczem i szybko zwiększa udział przede wszystkim dzięki dostawom dla chińskich producentów elektroniki.

To ważne, ponieważ przemysł pamięci ma wyjątkowo brutalną historię. W okresach niedoborów wszyscy świetnie zarabiają i budują fabryki. Kiedy podaż rośnie szybciej niż popyt, ceny zaczynają spadać, a producent posiadający niższe koszty albo wspierany przez bardzo duży rynek wewnętrzny może stać się wyjątkowo niewygodnym konkurentem. Samsung dobrze zna ten mechanizm – między innymi dzięki niemu sam zbudował swoją obecną pozycję.

Teraz może obserwować, jak ktoś próbuje zastosować podobną lekcję.

Nowy LPDDR5X ma 24 Gb. To nie jest przypadkowa liczba

CXMT pokazał wraz z platformą G5 dwa nowe układy LPDDR5X o pojemności 24 gigabitów. Firma podkreśla, że oznacza to o 50% większą pojemność pojedynczego układu niż w jej poprzedniej generacji i pozwala budować bardziej pojemne konfiguracje pamięci dla smartfonów, notebooków i innych urządzeń mobilnych.

Dla Samsunga ma to podwójne znaczenie. Po pierwsze, LPDDR to dokładnie segment wykorzystywany w telefonach – także urządzeniach Galaxy. Po drugie, chińscy producenci smartfonów należą do największych odbiorców tego rodzaju pamięci na świecie. Jeżeli lokalny dostawca będzie w stanie zaoferować odpowiednio dobre LPDDR5X w atrakcyjnej cenie, część zamówień może pozostać w Chinach zamiast trafiać do Samsunga, SK Hynix albo Microna.

TrendForce już wcześniej zwracał uwagę, że CXMT szybko zwiększa udział w mobilnym DRAM. Firma wykorzystała między innymi swoją pozycję w starszym LPDDR4X, podczas gdy najwięksi producenci coraz mocniej przesuwali moce produkcyjne w kierunku bardziej dochodowych pamięci dla serwerów i AI. Teraz Chińczycy próbują zrobić kolejny krok i przestać być kojarzeni przede wszystkim z tańszą, starszą technologią.

Najwygodniejszy scenariusz dla Samsunga wyglądałby tak: CXMT zostaje producentem taniego DRAM dla lokalnego rynku, a Samsung koncentruje się na produktach premium, HBM i klientach serwerowych. Problem polega na tym, że CXMT najwyraźniej nie dostał tej prezentacji.

A kilka dni wcześniej CXMT zainteresował się również NAND-em

Jakby Samsung potrzebował dodatkowego powodu do obserwowania konkurenta, 18 września Reuters poinformował, że CXMT przygotowuje się również do wejścia w pamięci NAND Flash. Firma ma tworzyć linię badawczo-produkcyjną przy nowym obiekcie w Pekinie i prowadzić rozmowy z potencjalnymi klientami, w tym z przedsiębiorstwem rozwijającym rozwiązania dla AI i superkomputerów. Na razie nie ma harmonogramu masowej komercyjnej produkcji, więc jest to projekt znacznie wcześniejszy niż nowe DRAM-y.

Dla Samsunga znów jest to wyjątkowo ciekawy zbieg okoliczności, ponieważ Koreańczycy są również liderem światowego rynku NAND, z udziałem 29,3% w drugim kwartale. AI napędza obecnie ogromny popyt na enterprise SSD, co podnosi ceny pamięci i poprawia rentowność producentów. CXMT patrzy więc na rynek, na którym Samsung zarabia bardzo dobrze, i najwyraźniej dochodzi do zaskakującego wniosku, że również chciałby zarabiać bardzo dobrze.

Chiński producent ma oczywiście przed sobą znacznie trudniejsze zadanie niż w DRAM. NAND 3D wymaga odmiennych technologii produkcyjnych, konstrukcji wielowarstwowych i zupełnie innego doświadczenia procesowego. Reuters podkreśla, że plany pozostają na etapie przygotowania linii R&D, a decyzja o dużej produkcji komercyjnej nie została ogłoszona. Nie jest to więc sytuacja, w której za pół roku chińskie SSD wyrzucą Samsunga z centrów danych.

Ale kierunek jest bardzo czytelny.

Eksportowe ograniczenia miały spowolnić Chiny. I spowolniły. Tylko nie zatrzymały

Cała historia CXMT jest szczególnie interesująca w kontekście ograniczeń eksportowych nakładanych przez Stany Zjednoczone na dostawy zaawansowanych technologii półprzewodnikowych do Chin. Chińskie firmy mają znacznie trudniejszy dostęp do najnowocześniejszych maszyn litograficznych, a szczególnie systemów EUV produkowanych przez ASML. W teorii powinno to utrzymywać trwały dystans technologiczny między nimi a Samsungiem, SK Hynix czy Micronem.

W praktyce ograniczenia niewątpliwie podnoszą koszty i komplikują rozwój, ale równocześnie zmuszają chiński przemysł do budowania własnego sprzętu, materiałów i alternatywnych procesów. CXMT podaje, że platforma G5 została opracowana m.in. przy współpracy z lokalnymi producentami urządzeń półprzewodnikowych oraz z wykorzystaniem szerokich symulacji procesowych. Reuters wskazuje, że rozwój ten jest częścią większego chińskiego programu ograniczania zależności od zagranicznych technologii.

To nie znaczy, że ograniczenia nie działają. Gdyby CXMT miał swobodny dostęp do każdego urządzenia ASML i całego zachodniego ekosystemu półprzewodnikowego, prawdopodobnie rozwijałby się szybciej. Ale historia pokazuje, że pomiędzy „utrudnić” a „uniemożliwić” istnieje bardzo duża różnica.

Samsung może dziś obserwować tę różnicę na rynku, którego jest liderem.

Największym zagrożeniem dla Samsunga nie jest to, że CXMT zrobi najlepszą pamięć na świecie

Nie musi.

W branży półprzewodników produkt nie musi być absolutnie najlepszy, żeby stać się problemem dla konkurenta. Wystarczy, że jest wystarczająco dobry, odpowiednio tani i dostępny w dużej skali. Szczególnie jeśli za producentem stoi ogromny krajowy rynek elektroniki i polityczna presja na zastępowanie zagranicznych komponentów lokalnymi odpowiednikami.

Samsung może nadal dominować w HBM4, rozwijać High NA EUV i dostarczać najbardziej zaawansowane pamięci dla AI. CXMT może natomiast przejmować coraz większą część zwykłego DRAM wykorzystywanego w telefonach, notebookach i serwerach. Dla Samsunga oznaczałoby to stopniowe przesuwanie się rynku: najbardziej zaawansowane produkty pozostają bardzo rentowne, ale w segmencie masowym pojawia się coraz większa presja cenowa.

Takie przesunięcie nie następuje w ciągu jednego kwartału. Ale dokładnie w ten sposób zaczynają się zmiany, które kilka lat później wyglądają na oczywiste.

Samsung nadal jest numerem jeden. Po prostu czwarty zawodnik przestał być statystą

Na dziś hierarchia pozostaje bardzo wyraźna. Samsung kontroluje niemal 40% rynku DRAM, ma ogromne możliwości produkcyjne, rozwija HBM4, inwestuje w High NA EUV i działa w zupełnie innej skali niż CXMT. Gdybyśmy mieli na podstawie obecnych danych ogłosić, że Chińczycy „dogonili Samsunga”, byłoby to bardziej marketingowe niż technologiczne.

Ale równie błędne byłoby stwierdzenie, że nic się nie zmienia.

CXMT ma już około 9,5% rynku DRAM, uruchomił piątą generację procesu, zwiększył liczbę układów możliwych do uzyskania z wafla o co najmniej połowę, pokazał nowe LPDDR5X 24 Gb i jednocześnie bada możliwość wejścia w NAND.

Samsung nadal siedzi więc na pierwszym miejscu z bardzo dużą przewagą.

Tylko właśnie zauważył, że zawodnik z czwartego miejsca zaczął biec trochę szybciej.

A w biznesie pamięci najbardziej niewygodnym konkurentem nie jest ten, który dziś ma najlepszy chip. Jest nim ten, który jutro może sprzedać podobny chip taniej.

Anna Rajczak

Polecane wpisy

Przewijanie do góry