Samsung zrobił Galaxy Z Fold8 Ultra. Bo zwykły Fold najwyraźniej był za mało premium

Samsung spojrzał na rynek smartfonów za około 2 tys. euro i doszedł do logicznego wniosku: potrzebujemy jeszcze droższego. Tak powstał Galaxy Z Fold8 Ultra – pierwszy składany Galaxy z dopiskiem, który w świecie Samsunga oznacza mniej więcej: „tu już naprawdę nie oszczędzaliśmy”. No, prawie. W 2026 roku koreański producent nie ograniczył się zresztą do jednego nowego Folda. Wprowadził jednocześnie Galaxy Z Fold8, Galaxy Z Fold8 Ultra i Galaxy Z Flip8. Sprzedaż nowych modeli ruszyła 7 sierpnia. Fold8 startuje od 1999 euro, a Fold8 Ultra od 2199 euro.

I tu robi się ciekawie, bo Fold8 Ultra nie jest po prostu większą i lepszą wersją Fold8. Samsung właściwie stworzył dwa różne pomysły na składany telefon.

Galaxy Z Fold8 Ultra jest wielki, cienki i bardzo drogi. Czyli wszystko się zgadza

Galaxy Z Fold8 Ultra po rozłożeniu ma 8-calowy ekran, waży 215 g i mierzy zaledwie 4,1 mm grubości. Samsung określa go jako najcieńszego Galaxy Z Folda w historii. W środku znalazł się Snapdragon 8 Elite Gen 5 for Galaxy oraz akumulator o pojemności 5000 mAh. Do tego dochodzi ładowanie przewodowe 45 W i znacznie bardziej rozbudowany zestaw aparatów niż w podstawowym Fold8. Ultra otrzymał m.in. aparat główny 200 Mpix i teleobiektyw z 3-krotnym zoomem optycznym.

To ważne, bo aparaty przez lata były jednym z tych elementów składanych Samsungów, przy których trzeba było zaakceptować subtelne: „tak, telefon kosztuje fortunę, ale najlepszy aparat mamy w innym telefonie”.

Tym razem kompromis jest mniejszy.

Zwykły Fold8 nie jest jednak „gorszym Ultra”

I właśnie tutaj Samsung komplikuje sprawę w dość interesujący sposób.

Galaxy Z Fold8 ma zupełnie inne proporcje obudowy. Po rozłożeniu jego 7,6-calowy ekran ma format 4:3, a cały telefon jest krótszy i szerszy. Waży tylko 201 g, czyli mniej niż Ultra, a nawet mniej niż wiele klasycznych flagowców. Samsung pozycjonuje go przede wszystkim jako urządzenie do oglądania treści, czytania, grania i korzystania z dużego ekranu.

Ultra zachował natomiast bardziej tradycyjną dla serii Fold wysoką konstrukcję, która lepiej sprawdza się podczas pracy na kilku aplikacjach jednocześnie. Różnicę zauważył również The Verge: Fold8 jest bardziej nastawiony na konsumpcję treści, podczas gdy dodatkowa przestrzeń w pionie w Fold8 Ultra rzeczywiście może być wygodniejsza przy dokumentach, poczcie czy pracy wielozadaniowej.

Czyli wybór nie brzmi już:

dobry Fold czy lepszy Fold?

Raczej:

który z dwóch Foldów za absurdalnie dużo pieniędzy bardziej pasuje do sposobu, w jaki używasz telefonu?

Postęp.

„Ultra” z małą gwiazdką

Samo słowo Ultra sugeruje oczywiście, że dostajemy absolutnie wszystko, co Samsung potrafi obecnie włożyć do smartfona.

Nie do końca.

Galaxy Z Fold8 Ultra nie obsługuje rysika S Pen, nie dostał też funkcji Privacy Display znanej z Galaxy S26 Ultra. Ma klasę odporności IP48, więc mimo bardzo wysokiej ceny nadal nie oferuje poziomu ochrony przed pyłem typowego dla klasycznych flagowców z IP68.

Ładowanie bezprzewodowe również jest zgodne z Qi2 jedynie w wariancie „Ready” – telefon nie ma wbudowanych magnesów i do pełnego wykorzystania rozwiązania potrzebne jest odpowiednie etui.

Czy Fold8 Ultra jest więc prawdziwym Ultra?

Samsung mówi tak.

Portfel mówi, że zdecydowanie.

Specyfikacja odpowiada trochę bardziej dyplomatycznie.

Jest też AI, bo jest 2026 rok i bez AI urządzenie najwyraźniej się nie uruchamia

Nowa seria Galaxy Z jest oczywiście mocno związana z Galaxy AI i Gemini.

Google rozszerzył automatyzację zadań Gemini do ponad 40 popularnych aplikacji. System może pomagać m.in. w zamawianiu jedzenia, rezerwacjach, zakupach czy organizacji podróży. Na Foldach dochodzi do tego możliwość wykorzystania dużego ekranu podczas pracy z Gemini Notebook i funkcjami wielozadaniowymi.

Brzmi imponująco, choć jak zwykle w przypadku współczesnych funkcji AI trzeba patrzeć na drobny druk. Dostępność części możliwości może zależeć od kraju, języka i konkretnego urządzenia. Recenzent The Verge zwracał choćby uwagę, że podczas jego testów część nowych funkcji Gemini nie była jeszcze dostępna w Wielkiej Brytanii.

Kupowanie telefonu dla jednej konkretnej funkcji AI nadal warto więc poprzedzić sprawdzeniem, czy producent przypadkiem nie ma na myśli „dostępne”, ale bardziej filozoficznie niż geograficznie.

Samsung znalazł nowy sposób na rozwijanie Folda

Najciekawsze w tegorocznej premierze nie jest jednak nawet to, że Galaxy Z Fold8 Ultra kosztuje od 2199 euro.

Samsung przestał traktować Folda jako jeden produkt.

Fold8 jest lżejszy, szerszy i bardziej nastawiony na multimedia. Fold8 Ultra zachowuje większy ekran i konstrukcję lepiej przystosowaną do wielozadaniowości, dostając jednocześnie lepsze aparaty, większą baterię i szybsze ładowanie.

Z biznesowego punktu widzenia ma to sens. Składane smartfony przestają być technologiczną ciekawostką, a zaczynają być wystarczająco dojrzałe, żeby producent mógł dzielić je na kolejne segmenty.

Z punktu widzenia klienta oznacza to natomiast, że przed zakupem telefonu trzeba już nie tylko zdecydować, czy ma się składać, ale również w jakich proporcjach, do czego i na jak bardzo Ultra.

Jeszcze kilka generacji i konfigurator Galaxy będzie wyglądał jak zamawianie samochodu.

Anna Rajczak

Polecane wpisy

Przewijanie do góry