Samsung pokazuje UFS 5.0. AI w telefonie będzie szybsze, tylko bateria ma nie płakać

Samsung ma nowy element układanki w wyścigu o sztuczną inteligencję. Tym razem nie chodzi o efektowną funkcję w aparacie, składany ekran ani kolejną prezentację, na której telefon „rozumie użytkownika” lepiej niż jego najbliższa rodzina. Chodzi o coś znacznie mniej widowiskowego, ale dla przyszłości mobilnego AI bardzo ważnego: pamięć masową. Koreański gigant poinformował, że opracował rozwiązanie UFS 5.0, które według firmy ma osiągać transfer danych do 10,8 GB/s. Samsung nazywa je najszybszym w branży rozwiązaniem Universal Flash Storage dla urządzeń mobilnych i pozycjonuje je jako technologię dla kolejnej generacji aplikacji AI działających bezpośrednio na urządzeniu.

AI schodzi z chmury do kieszeni

Przez ostatnie lata przyzwyczailiśmy się do tego, że za inteligentnymi funkcjami telefonu stoi przede wszystkim chmura. Użytkownik wydaje polecenie, dane lecą na serwer, tam dzieje się magia, a po chwili wraca odpowiedź. Wygodne, ale nie zawsze idealne: pojawia się opóźnienie, koszt transferu, pytania o prywatność i zależność od połączenia internetowego. Samsung od miesięcy opowiada jednak inną historię: AI ma być coraz bardziej osobiste, kontekstowe i obecne w codziennych czynnościach. Firma przy okazji Galaxy S26 mówiła o trzeciej generacji telefonu z Galaxy AI, funkcjach opartych na kontekście, proaktywnych sugestiach i współpracy Bixby, Gemini oraz Perplexity.

Do tego dochodzi skala. Reuters informował w styczniu, że Samsung planuje w 2026 roku podwoić liczbę urządzeń mobilnych z funkcjami Galaxy AI — z około 400 mln do 800 mln sztuk. I tu zaczyna się mniej marketingowa, a bardziej inżynieryjna część opowieści. Jeśli AI ma działać szybciej, częściej i bliżej użytkownika, telefon potrzebuje nie tylko mocnego procesora. Potrzebuje też pamięci, która nadąży za dużymi modelami, lokalnym przetwarzaniem danych, generowaniem treści i analizą kontekstu. Innymi słowy: sztuczna inteligencja w smartfonie nie może mieszkać w kawalerce z dyskiem, który otwiera szafę przez trzy sekundy.

UFS 5.0, czyli mniej fajerwerków, więcej fundamentów

Według Samsunga UFS 5.0 oferuje sekwencyjny odczyt do 10,8 GB/s i zapis do 9,5 GB/s. Firma podaje, że to ponad dwukrotnie szybciej niż w przypadku UFS 4.1. W praktyce może to oznaczać krótsze opóźnienia, sprawniejsze uruchamianie modeli AI, szybszą obsługę dużych plików i lepsze działanie aplikacji, które nie chcą już czekać na chmurę. Aplikacje AI w telefonie mają być coraz bardziej zachłanne: analizują zdjęcia, streszczają teksty, tłumaczą rozmowy, podpowiadają odpowiedzi, poprawiają ujęcia, generują elementy graficzne i robią to wszystko najlepiej natychmiast, dyskretnie i bez komunikatu „chwilę to potrwa”.

Samsung podkreśla też poprawę efektywności energetycznej. UFS 5.0 ma być o ponad 40% bardziej energooszczędny niż rozwiązanie UFS 4.1 firmy. To istotne, bo mobilne AI ma jeden dość przyziemny problem: użytkownik może pokochać inteligentne funkcje, ale nie pokocha telefonu, który po trzech godzinach pracy prosi o ładowarkę z dramatyzmem starego laptopa. Nowy moduł ma być również mniejszy — Samsung podaje wymiary 7,5 × 13 × 0,9 mm, czyli o 16,7% mniej niż poprzednik. To ważne nie tylko dla smartfonów, ale też dla urządzeń XR, wearables i kolejnych produktów, w których każdy milimetr przestrzeni jest cenniejszy niż spokój w komentarzach pod premierą nowego telefonu.

Samsung wie, że AI to nie tylko aplikacja. To cały łańcuch dostaw

W tej premierze najciekawsze jest to, że Samsung nie sprzedaje wyłącznie obietnicy „inteligentniejszego telefonu”. Sprzedaje infrastrukturę pod tę obietnicę. I to jest dla firmy bardzo wygodne miejsce: Samsung może zarabiać na końcowym urządzeniu, na pamięciach, na komponentach i na całym zapleczu sprzętowym, które AI zaczyna pożerać w ilościach hurtowych. To także odpowiedź na rosnący problem rynku: wszyscy chcą AI, ale nie każdy ma pod spodem technologię, która pozwala dowieźć AI bez zadyszki. Apple, Google, Xiaomi czy Honor mogą pokazywać kolejne inteligentne funkcje, ale w pewnym momencie użytkownik przestaje pytać, jak pięknie brzmi nazwa funkcji, i zaczyna zauważać, czy działa szybko, stabilnie i bez grzania obudowy.

Samsung ma tu przewagę, której nie da się łatwo skopiować marketingiem. Jest producentem urządzeń, ale jednocześnie jednym z najważniejszych graczy w pamięciach. Może więc budować narrację od krzemowego wafla aż po ekran w kieszeni użytkownika. Taka pionowa kontrola nie gwarantuje sukcesu, ale daje firmie coś bardzo cennego: wpływ na fundamenty produktu, a nie tylko na jego prezentację.

Oczywiście UFS 5.0 nie sprawi nagle, że smartfon stanie się cyfrowym geniuszem. Szybsza pamięć nie zastąpi dobrego modelu, sensownego interfejsu, prywatności, energooszczędnego procesora i naprawdę użytecznych scenariuszy. Ale bez takich elementów jak szybka pamięć lokalne AI będzie przypominać sportowy samochód na drodze z progami zwalniającymi co 50 metrów. Samsung zapowiada rozpoczęcie masowej produkcji UFS 5.0 w czwartym kwartale 2026 roku, w wariantach pojemności do 1 TB. To sugeruje, że nowa pamięć może trafić do urządzeń kolejnej generacji — od flagowych smartfonów, przez sprzęt XR, po inteligentne akcesoria. Samsung najwyraźniej wie, że przyszłość smartfonów nie będzie polegała wyłącznie na dokładaniu kolejnych aparatów, jaśniejszych ekranów i bardziej dramatycznych nazw kolorów. Przyszłość będzie zależała od tego, czy telefon potrafi działać inteligentnie lokalnie, szybko i bez ciągłego wysyłania wszystkiego do chmury.

Anna Rajczak

Polecane wpisy

Samsung szykuje telefon, który „rośnie” w dłoni. Składane smartfony mogą zaraz wyglądać staro

Samsung szykuje zegarek, który będzie wiedział o nas więcej niż my sami

Samsung pokazuje UFS 5.0. AI w telefonie będzie szybsze, tylko bateria ma nie płakać

Samsung pokazuje Galaxy A27 5G. Budżetowiec, który najwyraźniej też chce mieć klasę premium

Samsung unika strajku. AI uratowało chipy, ale podniosło temperaturę w firmie

Rekordowe zyski, bo wszyscy chcą AI, a AI chce pamięci

Przewijanie do góry